Rozmowy z Fredem część I.

Rozmowy z Fredem część I.

Mati: Dawaj gaduła na wywiad.

Fred: Ale chłopie, ja zawsze byłem milczkiem.

Mati: W szkole nie gadałeś na lekcjach?

Fred: Ja nie byłem nigdy… jak to się mówi? Lwem w towarzystwie? Miałem jakieś zrywy, ale to nie na trzeźwo.

Mati: Dobra, dobra. To powiedz, jak to się z tym piercingiem zaczęło. Kiedy wyjechałeś z Wrocławia?

Fred: Ja wyjechałem w roku… tysiąc siedemset… hehe 1993.

Mati: To ja miałem rok wtedy.

Fred: No i moja koleżanka mieszkała na ulicy Antoniego. Poszedłem do niej kiedyś w odwiedziny i przyszedł jeden tatuator. Uczył się fachu w Holandii, z tego co pamiętam i miał zdjęcia z konwencji i zaczęliśmy gadać. Gość miał kolczyka w brodzie. Pamiętaj, że to był 1990., to tutaj takie rzeczy to było ŁOOO ludziom w pałach się nie mieściło. I strasznie mi się to spodobało. A ja nie miałem pojęcia o istnieniu takich wygibasów jak body piercing. Potem oglądałem jakąś gazetę muzyczną i zobaczyłem zdjęcie typa, który miał kolczyki w cyckach. Mówię: kurde muszę mieć takie kolczyki, zajebiście mi się to podoba. I polazłem do niego i pytam czy robi też piercing. On że tak, a ja, że chcę w cyckach. Dziewięćdziesiąty rok, zrobił mi jednego i luz. Trochę zabolało, ale poszło. Poleciałem w balety, całą noc się bawiłem, nic mnie nie bolał. Miałem tego kolczyka, a wszyscy: oo kurwa, ale kozak.

Mati: Od razu pokazałeś wszystkim, że masz kolczyka w cycku?

Fred: No musiałem się chwalić. Wpadłem do knajpy od razu FRU! Koszulka do góry, chłop z kolczykiem w cycku, no to szał. I po dwóch dniach myślę sobie, jeden? Jakoś tak głupio. I pojechałem z rana do niego, a popołudniu pracowałem w sitodruku, takiej drukarence. I ten drugi kolczyk bolał bardziej. Poszedłem do pracy, zrobiłem trzy przedruki i tak mnie bolało, że odpuściłem.

Mati: Może serduszko tak mocno ci biło po prostu.

Fred: Może dlatego, że za pierwszym razem poszedłem od razu w trasę i nastukałem się, a tu musiałem zwolnić się z pracy tego dnia, bo nie dałem rady. Po jakimś czasie te kolczyki zaczęły mi rdzewieć i zrobiło się bagno. I myłem to, szorowałem, nie miałem pojęcia o takich rzeczach jak dbać o przekłucie. I w tym czasie wyjechałem do Londynu i pierwsze co zrobiłem to poszedłem do studia piercingu.

Mati: Bez fachu?

Fred: Już zaznajamiałem się z tematem, tu jakieś kleszcze kupiłem, trochę igieł, trochę biżuterii, jakieś pępki dziewczynom robiłem, ale nie pracowałem jeszcze w studio. I w Londynie poszedłem do Cold Steel, takie studio na Camden i uśmiali się, bo to co miałem w cyckach to były jakieś blaszki i mi zardzewiały. Mało co gangreny nie dostałem. Zamienili mi na tytanowe i jeszcze pół roku i było wygojone : ) I zobaczyłem cały proces jak to wygląda, bo jak sobie zaznaczasz te dwa punkciki, a potem kleszczami łapiesz skórę i je widzisz i masz igłę, to nie ma opcji, żeby tego nie zrobić. Najgorsza jest myśl ‘kurwa, a jak ja coś spierdolę?’ No niektórzy nie wzięliby igły, nie przekłuli by tego. Ja szybko się tego pozbyłem.

Mati: Tkanka miękka to luz, gorzej jak chrząstka nie?

Fred: No stary chrząstka, a cycki, a down there…

Mati: A chrząstkę trudniej zrobić?

Fred: Początkujący piercerzy pewnie mają jakieś obawy, ale z czasem przekłucie jak przekłucie. Są tricki które stosujesz, jak wiesz jak umieścić igłę pod jakim kątem to idzie. Łatwiej zjebać chrząstkę, bo trzeba pchnąć igłę trochę mocniej, musi być taki strzał, żeby było szybko i bezboleśnie. I komuś na początku może się omsknąć. Dużo miałem ludzi, którzy przychodzili do nas ze źle zrobionymi chrząstkami. Babka chciała mieć 3 sztangi równolegle, a ktoś się nie przyłożył i te sztangi nie były równoległe, tylko takie zawichrowane, każda w inną stronę.

Mati: No ok, ale to już wszystko się działo, jak byłeś w Londynie. A jak ty się tam dostałeś?

Fred: Któregoś razu koleżka zadzwonił do mnie w piątek wieczór na telefon stacjonarny, bo komórek jeszcze nie było. I mówi tak: chcesz przyjechać do Londynu? Mam robotę dla ciebie. Od poniedziałku. Wyszedłem, kupiłem bilet na sobotę rano. Wsiadłem do autobusu, w niedzielę rano byłem w Londynie.  Spotkałem się z koleżką, wziął mnie na chatę, potem do Soho House, knajpa tylko dla membersów, nie wejdziesz tam z ulicy. I od czego zacząłem? Dostałem piękny siedmiometrowy zmywak.

Mati: To jak to się robi, że ze zmywaka do piercingu?

Fred: Gadałem z ludźmi, w międzyczasie zacząłem rozciągać sobie uszy, więc siłą rzeczy chodziłem po tych salonach piercingu regularnie. No i w domu robiłem piercing, dorabiałem sobie do tej kasy którą zarabiałem na zmywaku. Potem pojawił się jeden gość, który chciał pracować w Londynie jako tatuator. I on znalazł tę pracę u Richarda Pereza. I przez jedną koleżankę przekazał mi info, że Richard Perez szuka piercera. I spotkałem się z panem Perezem, warunki omówiliśmy, pierwszy dzień, niedziela, otwieramy studio. I pierwszych trzech klientów weszło, miśki z brodami, napakowani, łyse glace i każdy chce przekłucie Prince Albert (męskie przekłucie intymne).

Mati: Haha

Fred: Trzy na dzień dobry. Ale ja się cieszyłem, bo robiłem te przekłucia już wcześniej i mimo że to brzmi nieciekawie, to jest to prosty piercing, o ile wiesz co robisz i się nie boisz. I na tym był dobry hajs, bo to drogie przekłucie.

Mati: A jakie tam są ceny?

Fred: Najtańszy to chyba ucho za 15 funtów. Z kolei Surface kosztuje 40 funtów. Cycki po 35-40 funtów.

Mati: I ile tam pracowałeś u Pereza?

Fred: 4 lata.

Mati: A dlaczego zmieniłeś tę miejscówę?

Fred: Bo wyszła taka akcja, że on zaczął pokazywać czyjeś portfolio jako swoje i któregoś dnia przyszedł prawdziwy autor i powiedział mu, że pokaże mu skąd mu nogi wyrastają.

Mati: Pokazywał cudze prace jako swoje?

Fred: Tak, znalazł to w jakimś pubie i pokazywał, że on tak potrafi tatuować. A nie potrafił. I ktoś komuś coś powiedział, wyszło na jaw, przyszedł właściciel portfolio z kolesiami i mówią, że chłopie za takie coś to cię tak przewieziemy, że nie wyjdziesz z tego. Chłopaki byli w studio 10 minut.

Mati: I co pan Perez zrobił?

Fred: Chłopie, pan Perez wyciągnął walizki…

Koniec cz.1